“[...]na stole kręciły się powoli, zegarowym ruchem, okrągłe bębny magnetofonu. Zdjąłem je, porwałem taśmę na drobne strzępy, wypchałem nimi kieszenie i poszedłem do łazienki”. Jak zauważył Jurgi, który zgłosił ten błąd, porwanie taśmy magnetofonowej jest praktycznie niemożliwe.
Trochę popytałem, poczytałem i wyszło mi, że Jurgi może nie do końca mieć rację. Czemu? Taśmy na podłożu poliestrowym rzeczywiście są niemal nie do przerwania, a już porwanie taśmy na drobne strzępy byłoby długotrwałe i męczące. Jednak przed poliestrowymi używano taśm na podłożu z octanu celulozy. Te, według zebranych przez mnie informacji, pękały dość łatwo, zwłaszcza przy niskiej wilgotności powietrza. Przy wyższej stawały się bardziej plastyczne i tu już mogło być nieco trudniej. Przejście z octanu celulozy na poliester dokonało się prawdopodobnie w latach piećdziesiątych i/lub sześćdziesiątych XX w. Jeśli kto z czytelników ma precyzyjniejsze wiadomości na temat tej technologii, będę wdzięczny za podzielenie się. Wracając do Lema: ”Pamiętnik znaleziony w wannie” datowany jest przez autora na rok 1960, wydaje mi się więc, że mógł mieć on doświadczenia ze stosunkowo łatwymi do przerwania taśmami octanowymi.
Ale nie dam temu cytatowi spokoju. “Zegarowym ruchem” – czy należy rozumieć to jako zgodnie z ruchem wskazówek zegara? Jeśli tak to… przykład 1, przykład 2, przykład 3, przykład 4.
Zgłoszone (po części) przez Jurgiego.
Wydawnictwo Literackie 1961
Herbata
19.1.2009
W Trzecim Pentagonie wszyscy częstują herbatą i sami ją piją. Ze szklanek. Ze spodkami. Mieszaną łyżeczką.
“I tu drgał w powietrzu szklany, łagodny dźwięk. Kashenblade mieszał herbatę.”
“[Blanderdash] poprosił mnie do gabinetu, [...] poczęstował herbatą”
“[..] młoda dziewczyna, zapewne sekretarka, wniosła dwie herbaty i postawiła je przed nami. Dasherblar usiadł naprzeciw mnie i jakiś czas bez słowa poruszał łyżeczką w szklance.’
“Wypiłem resztkę herbaty i wydrapałem łyżeczką cukier z dna szklanki.”
“Dwie sekretarki mieszały herbatę”
“Obiad był raczej skromny: [...] herbata czarna jak smoła, ale bez smaku”
“Jedna sekretarka robiła na drutach, druga jadła chleb z szynką i mieszała herbatę”
” – [...]Pan ma dla mnie instrukcję?
- Jasne, po cóż bym tu był? Herbaty?
- Napiję się, owszem.
Podsunął mi szklankę [...]“
” – [...]Herbaty?
- Chętnie…
Podszedł do małych drzwiczek i z ręki, która się przez nie wysunęła, przyjął tackę z dwiema napełnionymi już szklankami.”
“Urwałem, sięgając po herbatę. Pływała w niej mucha [...]. Wyłowiłem muchę łyżeczką i rzuciłem na spodek”
To przykłady (nie wszystkie) z pierwszych stu stron.
Nigdy nie byłem w Pentagonie (Pierwszym, oczywiście), ale amerykańskie życie biurowe parę razy widziałem. Prawdopodobieństwo, że w amerykańskim biurze ktoś będzie pił herbatę, a nie kawę oceniam na najwyżej 0.1. Ze szklanki zamiast z kubka? Mnożymy przez 0.01. Ze szklanki ze spodkiem? Jeszcze razy 0.01. Mieszaną łyżeczką, a nie patyczkiem? Razy 0.1.
W sumie, wygląda że autor, niczym Karol May nie znając realiów, rzutował własne, polskie doświadczenia.
A może to była aluzja do innego niż USA imperium, gdzie herbata w szklance na spodku i z łyżeczką jest znacznie powszechniejsza?
Wydawnictwo Literackie 1961