Notatki, notatki, jeszcze raz notatki
22.1.2009
The careful recording of all details in experimental work is an elementary but important rule.
William Ian Beardmore Beveridge (1908-2006),
The Art of Scientific Investigation, 1957 (lub wcześniej)
Niewyobrażalne jest więc niezapisanie daty i godziny naświetlenia kliszy na tejże kliszy lub jej opakowaniu (najlepiej automatycznie urządzeniem naświetlającym), ani niezapisanie w dzienniku laboratoryjnym: “Klisza o numerze seryjnym tym a tym naświetlona tego a tego dnia w tych a tych godzinach”.
Jakim więc cudem komisja nie była w stanie bezsprzecznie stwierdzić, kiedy zostały naświetlone klisze leżące w kuchni, a jedynie orzekła, że “musiały pochodzić z ekspozycji poprzedniej, porannej”?
Jeśli te na stole nie były jeszcze opisane i wciągnięte do dziennika (być może czyniono to po, a nie przed naświetleniem), opisane i wciągnięte powinny być poprzednie klisze, te w rzeczywistości pochodzące z porannej ekspozycji.
Wydawnictwo Literackie 1986
Klapa
19.1.2009
“‘Agonalny rytm oddechowy’ powstawał wskutek przebicia małego kondensatorka; dawało ono o sobie znać tylko wówczas, kiedy otwarta była klapa wyjściowa. “
A więc: “Katastrofa mogła się wydarzyć tylko wtedy, gdy wychodzący się spieszył. Zostawiał wówczas klapę otwartą: jedynie przy takiej konfiguracji połączeń ujawniał się błąd aparatury”.
Przypomnijmy: i Langner, i Savage, zwiedzeni “agonalnym rytmem oddechowym” brali go za oddech odpowiednio Pirxa czy Challiersa, echo radarowe aluminiowej tyki za skafander nad przepaścią, i ruszali na ratunek. Ruszali – mimo otwartej klapy?
“Jak zwykle w małych komorach tego typu [ciśnieniowych, mowa o śluzie wyjściowej ze Stacji] urządzenie pozwalało otworzyć albo drzwi, albo klapę włazu. Przy otwartej klapie drzwi nie można było odemknąć”. Jak więc Langner i Savage mogli wyjść ze stacji?
[Ten błąd również był zasygnalizowany przez Marcina w komentarzu do notki Czy kadeci umieli rachować? - choć był też już u mnie w planach.]
Wydawnictwo Literackie 1986
Dwaj mężczyzny w jednym łóżku!
17.1.2009
“Z korytarzyka na lewo szły drzwi do kuchenki, na wprost – do komory wyjściowej, na prawo – do dwu miniaturowych pokoików. Otworzył swój. Oprócz łóżka, składanego krzesełka, wsuwanego w ścianę pulpitu i półeczki – nie było tam nic”. Na górze było jeszcze obserwatorium, pod podłogą zbiorniki wody i tlenu.
A więc u Prixa jedno łóżko, u Langnera chyba też, skoro oba pokoiki były miniaturowe. Katastrofa, obwał, który zabił załogi dwóch transpoterów, w tym Rogeta, miał “naocznych świadków w powiększonej chwilowo do czterech osób załodze Stacji”.
Brak w Stacji łazienek, czy jakichkolwiek magazynów (“po kątach puste butelki tlenowe, skrzynki po konserwach”), jest ciut dziwny. Ale gdzie ta czwórka spała?
Wydawnictwo Literackie 1986
Czy kadeci umieli rachować?
1.11.2008
Niby umieli, w końcu “Ośla Łączka ściszał po swojemu odpowiedzi elektronowego Kalkulatora” zmuszając kadetów do liczenia samemu, a “Boerst zmagał się dzielnie z elektronowym Kalkulatorem i stracił tempo dopiero przy pierwiastkach czwartego stopnia”.
A jednak, zapewne dwudziestodwu- lub dwudziestotrzyletni (praktyki po czwartym roku) Pirx na pytanie Langnera o to, ile ma lat, odpowiada “Sto jedenaście”, dodając po chwili “W układzie dwójkowym”. 111 w układzie dwójkowym równa się 7. Pirx powinien był powiedzieć “dziesięć tysięcy sto dziesięć” lub “dziesięć tysięcy sto jedenaście”, albo wybrać inny układ. 22 to w układzie czwórkowym 112, nieźle by pasowało.
[W komentarzach do notki zaproponowano inną interpretację]
Wydawnictwo Literackie 1986