The careful recording of all details in experimental work is an elementary but important rule.

William Ian Beardmore Beveridge (1908-2006),
The Art of Scientific Investigation, 1957 (lub wcześniej)

Niewyobrażalne jest więc niezapisanie daty i godziny naświetlenia kliszy na tejże kliszy lub jej opakowaniu (najlepiej automatycznie urządzeniem naświetlającym), ani niezapisanie w dzienniku laboratoryjnym: “Klisza o numerze seryjnym tym a tym naświetlona tego a tego dnia w tych a tych godzinach”.

Jakim więc cudem komisja nie była w stanie bezsprzecznie stwierdzić, kiedy zostały naświetlone klisze leżące w kuchni, a jedynie orzekła, że “musiały pochodzić z ekspozycji poprzedniej, porannej”?

Jeśli te na stole nie były jeszcze opisane i wciągnięte do dziennika (być może czyniono to po, a nie przed naświetleniem), opisane i wciągnięte powinny być poprzednie klisze, te w rzeczywistości pochodzące z porannej ekspozycji.

Wydawnictwo Literackie 1986

Klapa

19.1.2009

“‘Agonalny rytm oddechowy’ powstawał wskutek przebicia małego kondensatorka; dawało ono o sobie znać tylko wówczas, kiedy otwarta była klapa wyjściowa. “

A więc: “Katastrofa mogła się wydarzyć tylko wtedy, gdy wychodzący się spieszył. Zostawiał wówczas klapę otwartą: jedynie przy takiej konfiguracji połączeń ujawniał się błąd aparatury”.

Przypomnijmy: i Langner, i Savage, zwiedzeni “agonalnym rytmem oddechowym” brali go za oddech odpowiednio Pirxa czy Challiersa, echo radarowe aluminiowej tyki za skafander nad przepaścią, i ruszali na ratunek. Ruszali – mimo otwartej klapy?

“Jak zwykle w małych komorach tego typu [ciśnieniowych, mowa o śluzie wyjściowej ze Stacji] urządzenie pozwalało otworzyć albo drzwi, albo klapę włazu. Przy otwartej klapie drzwi nie można było odemknąć”. Jak więc Langner i Savage mogli wyjść ze stacji?

[Ten błąd również był zasygnalizowany przez Marcina w komentarzu do notki Czy kadeci umieli rachować? - choć był też już u mnie w planach.]

Wydawnictwo Literackie 1986

“Z korytarzyka na lewo szły drzwi do kuchenki, na wprost – do komory wyjściowej, na prawo – do dwu miniaturowych pokoików. Otworzył swój. Oprócz łóżka, składanego krzesełka, wsuwanego w ścianę pulpitu i półeczki – nie było tam nic”.  Na górze było jeszcze obserwatorium, pod podłogą zbiorniki wody i tlenu.

A więc u Prixa jedno łóżko, u Langnera chyba też, skoro oba pokoiki były miniaturowe. Katastrofa, obwał, który zabił załogi dwóch transpoterów, w tym Rogeta, miał “naocznych świadków w powiększonej chwilowo do czterech osób załodze Stacji”.

Brak w Stacji łazienek, czy jakichkolwiek magazynów (“po kątach puste butelki tlenowe, skrzynki po konserwach”), jest ciut dziwny. Ale gdzie ta czwórka spała?

Wydawnictwo Literackie 1986

Niby umieli, w końcu “Ośla Łączka ściszał po swojemu odpowiedzi elektronowego Kalkulatora” zmuszając kadetów do liczenia samemu, a “Boerst zmagał się dzielnie z elektronowym Kalkulatorem i stracił tempo dopiero przy pierwiastkach czwartego stopnia”.

A jednak, zapewne dwudziestodwu- lub dwudziestotrzyletni (praktyki po czwartym roku) Pirx na pytanie Langnera o to, ile ma lat, odpowiada “Sto jedenaście”, dodając po chwili “W układzie dwójkowym”. 111 w układzie dwójkowym równa się 7. Pirx powinien był powiedzieć “dziesięć tysięcy sto dziesięć” lub “dziesięć tysięcy sto jedenaście”, albo wybrać inny układ. 22 to w układzie czwórkowym 112, nieźle by pasowało.

[W komentarzach do notki zaproponowano inną interpretację]

Wydawnictwo Literackie 1986

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.