EZ Aquarii
9.3.2009
“Jota łamane przez 116, łamane przez 57, Proximy Wodnika. Była najbardziej podobna do Ziemi ze wszystkich, jakie Pirx kiedykolwiek widział, z małym, żółtym słońcem [...]. Nadawałaby się doskonale do kolonizacji, gdyby nie to, że słońce jej było typu G, nowo odkrytej podmiany G VII, a więc niepewne, bo podejrzane o chwiejność emisji; skoro zaś astrofizycy wypowiedzieli swoje veto, to choć przemiana w Nową mogła nastąpić dopiero za sto milionów lat, wszelkie plany zagospodarowania tej Ziemi Obiecanej należało przekreślić.”
“Minęła jednak druga [godzina], trzecia, potem czwarta, zapadł wreszcie zmrok.”
“Wyszli na zewnątrz, gdy świt ledwo wstawał.”
Gwiazda nowa nie może powstać z podobnej Słońcu samotnej gwiazdy typu widmowego G. Potrzebne warunki to ciasny układ białego karła i innej gwiazdy, w którym materiał z owej drugiej gwiazdy, głównie wodór i hel, jest grawitacyjnie ściągany i sprasowywany przez białego karła aż do chwili, gdy wzrost temperatury zainicjuje gwałtowną reakcję termojądrową. I mamy wtedy nową - lecz Lem nic nie pisze o “słońcach”, używa liczby pojedynczej. Co więcej, istnieje pogląd, że wszystkie nowe wybuchają periodycznie co kilkaset do kilkuset tysięcy lat – nie ma co marzyć o 100 milionach lat spokoju.
Pójdźmy innym tropem. Najbliższa Układowi Słonecznemu gwiazda (a więc “Proxima”) gwiazdozbioru Wodnika to EZ Aquarii (znana też pod katalogowymi nazwami Luyten 789-6, GJ 866 i paroma innymi). Znajduje się w odległości nieco ponad 11 lat świetlnych od Słońca.
Jest to układ trzech gwiazd, z których żadna nie jest żółtym słońcem typu widmowego G – dwie z nich na pewno, a trzecia zapewne, to czerwone karły typu M.
Na planecie w tym układzie niemożliwe byłyby dni i noce. Nie dlatego, że układ ma trzy gwiazdy – składniki A i C obserwowane z planety krążącej wokół składnika B byłyby tylko nieco jaśniejsze od Księżyca w pełni. Ale dlatego, że czerwone karły emitują niewiele promieniowania, więc by na krążącej wokół czerwonego karła planecie temperatury mogły osiągnąć wartości sprzyjające życiu, planeta musi krążyć bardzo blisko gwiazdy, rzędu zaledwie miliona km dla składników EZ Aquarii. Skutkiem tego byłoby zapewne związanie przez siły pływowe ruchu obrotowego planety z jej ruchem obiegowym wokół gwiazdy, tak jak stało się to z Księżycem względem Ziemi.
W sumie, zamiast wschodów i zachodów małego żółtego słońca i skąpanych w jego świetle malowniczych krajobrazów, Pirx, Massena i Krull oglądaliby krwawe widoki z gigantycznym czerwonym słońcem tkwiącym zawsze w tym samym punkcie nieba. Słońcem tym byłby najpewniej składnik B EZ Aquarii - A i C krążą tak blisko siebie, że orbita planety byłaby niestabilna.
No i jeszcze jeden kłopot - co najmniej jeden ze składników EZ Aquarii (a być może wszystkie trzy) to gwiazda rozbłyskowa, zalewająca okolicę sporymi dawkami promienowania w rozmaitych zakresach, nie wyłączając rentgenowskiego. Takie rozbłyski zdarzają się nieregularnie, ale raczej (na ile udało mi się zorientować) w odstępie dni, a nie milionów lat.
W sumie, jakby nie próbować identyfikacji “Proximy Wodnika”, jakby sobie jej planety nie wyobrażać, warunki tam panujące daleko odbiegałyby od idylli, w której zginął Aniel.
Wydawnictwo Literackie 1986
Wyjątkowo bujne pierwociny
9.3.2009
“Jota łamane przez 116, łamane przez 57, Proximy Wodnika. Była najbardziej podobna do Ziemi ze wszystkich, jakie Pirx kiedykolwiek widział, z małym, żółtym słońcem, słonymi oceanami, [...] i wielkim, trójpłatowym kontynentem pokrytym pierwocinami roślinności.”
“Przybyli u schyłku lata, a teraz jesień górska, cała w czerwieni i żółci, dogasała już w dolinach, lecz jakby na przekór masom liści, pędzących w pianie górskich potoków, słońce wciąż było ciepłe [...].”
Pierwocinami?
Wydawnictwo Literackie 1986
Notatki, notatki, jeszcze raz notatki
22.1.2009
The careful recording of all details in experimental work is an elementary but important rule.
William Ian Beardmore Beveridge (1908-2006),
The Art of Scientific Investigation, 1957 (lub wcześniej)
Niewyobrażalne jest więc niezapisanie daty i godziny naświetlenia kliszy na tejże kliszy lub jej opakowaniu (najlepiej automatycznie urządzeniem naświetlającym), ani niezapisanie w dzienniku laboratoryjnym: “Klisza o numerze seryjnym tym a tym naświetlona tego a tego dnia w tych a tych godzinach”.
Jakim więc cudem komisja nie była w stanie bezsprzecznie stwierdzić, kiedy zostały naświetlone klisze leżące w kuchni, a jedynie orzekła, że “musiały pochodzić z ekspozycji poprzedniej, porannej”?
Jeśli te na stole nie były jeszcze opisane i wciągnięte do dziennika (być może czyniono to po, a nie przed naświetleniem), opisane i wciągnięte powinny być poprzednie klisze, te w rzeczywistości pochodzące z porannej ekspozycji.
Wydawnictwo Literackie 1986
Klapa
19.1.2009
“‘Agonalny rytm oddechowy’ powstawał wskutek przebicia małego kondensatorka; dawało ono o sobie znać tylko wówczas, kiedy otwarta była klapa wyjściowa. “
A więc: “Katastrofa mogła się wydarzyć tylko wtedy, gdy wychodzący się spieszył. Zostawiał wówczas klapę otwartą: jedynie przy takiej konfiguracji połączeń ujawniał się błąd aparatury”.
Przypomnijmy: i Langner, i Savage, zwiedzeni “agonalnym rytmem oddechowym” brali go za oddech odpowiednio Pirxa czy Challiersa, echo radarowe aluminiowej tyki za skafander nad przepaścią, i ruszali na ratunek. Ruszali – mimo otwartej klapy?
“Jak zwykle w małych komorach tego typu [ciśnieniowych, mowa o śluzie wyjściowej ze Stacji] urządzenie pozwalało otworzyć albo drzwi, albo klapę włazu. Przy otwartej klapie drzwi nie można było odemknąć”. Jak więc Langner i Savage mogli wyjść ze stacji?
[Ten błąd również był zasygnalizowany przez Marcina w komentarzu do notki Czy kadeci umieli rachować? - choć był też już u mnie w planach.]
Wydawnictwo Literackie 1986
Dwaj mężczyzny w jednym łóżku!
17.1.2009
“Z korytarzyka na lewo szły drzwi do kuchenki, na wprost – do komory wyjściowej, na prawo – do dwu miniaturowych pokoików. Otworzył swój. Oprócz łóżka, składanego krzesełka, wsuwanego w ścianę pulpitu i półeczki – nie było tam nic”. Na górze było jeszcze obserwatorium, pod podłogą zbiorniki wody i tlenu.
A więc u Prixa jedno łóżko, u Langnera chyba też, skoro oba pokoiki były miniaturowe. Katastrofa, obwał, który zabił załogi dwóch transpoterów, w tym Rogeta, miał “naocznych świadków w powiększonej chwilowo do czterech osób załodze Stacji”.
Brak w Stacji łazienek, czy jakichkolwiek magazynów (“po kątach puste butelki tlenowe, skrzynki po konserwach”), jest ciut dziwny. Ale gdzie ta czwórka spała?
Wydawnictwo Literackie 1986
Czy kadeci umieli rachować?
1.11.2008
Niby umieli, w końcu “Ośla Łączka ściszał po swojemu odpowiedzi elektronowego Kalkulatora” zmuszając kadetów do liczenia samemu, a “Boerst zmagał się dzielnie z elektronowym Kalkulatorem i stracił tempo dopiero przy pierwiastkach czwartego stopnia”.
A jednak, zapewne dwudziestodwu- lub dwudziestotrzyletni (praktyki po czwartym roku) Pirx na pytanie Langnera o to, ile ma lat, odpowiada “Sto jedenaście”, dodając po chwili “W układzie dwójkowym”. 111 w układzie dwójkowym równa się 7. Pirx powinien był powiedzieć “dziesięć tysięcy sto dziesięć” lub “dziesięć tysięcy sto jedenaście”, albo wybrać inny układ. 22 to w układzie czwórkowym 112, nieźle by pasowało.
[W komentarzach do notki zaproponowano inną interpretację]
Wydawnictwo Literackie 1986
Tricki Luny Głównej
21.10.2008
Gdzie się dzieje “Albatros”? Trudno powiedzieć. Z myśli Pirxa wynika, że Tytan Aresterra miał lecieć (jeszcze?) siedem dni. Prędkość podróżna wynosiła “65 na sekundę”, najpewniej kilometrów [w km na sekundę są podawane prędkości statków kosmicznych w opowiadaniach "Test", "Patrol", "Terminus" i "Opowiadanie Pirxa"]. Z taką prędkością można w 7 dni przelecieć około 40 mln kilometrów. Biorąc pod uwagę konieczność wytracenia prędkości przed lądowaniem, mniej. Odległość Ziemi od Marsa waha się między 55 a 400 mln kilometrów w prostej linii, więc prędkość i czas wydają się z grubsza sensowne, choć nie uwzględniają wzajemnego ruchu planet i niemożności lotu po linii prostej. Ale na razie to pomińmy, tym bardziej, że nie wiadomo jak długo Tytan już leciał – aczkolwiek skrępowanie Pirxa przepychem statku i strojami pasażerek sugeruje, że niedługo. Po paru dniach chyba by się przyzwyczaił…
Tak czy owak, akcja rozgrywa się w sporej odległości od Ziemi, a więc i od krążącego przeciętnie 384 000 km od niej Księżyca, na którym znajdowała się (jak wiemy chociażby z “Odruchu warunkowego” i domyślamy sie po nazwie) Luna Główna. Myślę, że 20 mln kilometrów minimum. Sygnał radiowy potrzebuje 67 sekund przy przebyć taką odległość, i następnych 67 sekund potrzeba, by wróciła odpowiedź. A Luna Główna na prośbę Balistycznego o otwarcie drogi do Albatrosa zareagowała już po kilku sekundach. Szybkie chłopaki!
Co ciekawe, w innych opowiadaniach Lem dostrzegał problem czasu potrzebnego, by sygnał radiowy przebył odległości kosmiczne. W “Ananke” uczynił to nawet dość istotnym czynnikiem fabuły.
Wydawnictwo Literackie 1986
Bezpieczeństwo pasażerów nade wszystko!
21.10.2008
Gdy Tytan i inne statki (Balistyczny, Poryw, Kobold) spieszą na pomoc Albatrosowi, któremu grozi wybuch reaktora, dowódca (“Pierwszy”) Tytana pyta nukleonika “Panie Mindell, zastopujemy na miliparseku?”. Co najwyraźniej należy rozumieć jako sugestię zatrzymania Tytana w odległości miliparseka od Albatrosa w potrzebie. Pierwszy nie jest zresztą pierwszy, wcześniej Luna Główna nakazuje lecącym na pomoc statkom zacząć hamowanie “na miliparseku przed punktem SOS”, a później Balistyczny nadaje “Poryw na miliparseku pode mną…”
Miliparsek to około 31 miliardów kilometrów. 206 razy więcej niż odległość Ziemi od Słońca. Ponad cztery razy więcej niż największa odległość Plutona od Słońca.
Dowódca Tytana doprawdy dbał o bezpieczeństwo swoich pasażerów.
Wydawnictwo Literackie 1986
Ile to jest 0,3 procent?
20.10.2008
Gdy Pirx wchodzi na orbitę okołoziemską, początkowo cieszy się, że mu sie udało. Jednak zaraz uświadamia sobie, że czas obrotu podany w zadaniu wynosił 4 godziny i 26 minut, zaś jego orbita ma czas obrotu 4 godziny i na 29 minut. Po chwili przypomina sobie, to, ‘co mówił profesor Kaahl: “orbity są obliczone z błędem 0,3 procent”‘ i, za pomocą pokładowego Kalkulatora, oblicza, że “siedzi w granicy dopuszczalnego błędu”.
Tak się jednak składa, że w rzeczywistości okres obiegu był o ponad 1% dłuższy od podanego w zadaniu. By zmieścić się w dopuszczalnym błędzie, Pirx mógł przekroczyć zaplanowany okres obrotu nie o trzy minuty, a o niecałe 48 sekund.
Wydawnictwo Literackie 1986
Co to jest telewizor?
20.10.2008
Pirx próbując dociec, czym jest tajemnicze “światełko” dostrzeżone w pobliżu jego AMU 111, używa optycznego dalmierza by ocenić odległość od tegoż. A następnie bada je przez “nocną, dwudziestoczterokrotną” lornetkę, wyjętą z kieszeni z “drugiej strony fotela”. Byłoby to całkiem niegłupie – ale używa dalmierza i lornetki do oglądania “światełka” na ekranie telewizyjnym… Tak naprawdę mógł więc najwyżej zmierzyć dalmierzem odległość do ekranu (a wyszła mu od czterech do 240 kilometrów) i wnikliwie obejrzeć przez lornetkę luminofor (choć mocna lorneta raczej nie da się nawet nastawić na ostrość przy zapewne najwyżej parometrowej odległości dzielącej Pirxa od ekranu).
Wydawnictwo Literackie 1986