Oj, panie doktorze…
21.10.2008
Lem był z wykształcenia lekarzem, i motywy medyczne nierzadko przejawiają się w jego twórczości.
Na zbliżającym się do Kwinty “Hermesie” Steergard budzi Gerberta z embrionacji (miał Gerbert być obudzony jako pierwszy przez automaty, ale te, jak to u Lema, na styku z człowiekiem ciut zawiodły). Proponuje mu “diadochokynesis”, na co Gerbert zamyka oczy i dotyka ręką czubka nosa.
Próba “palec-nos”, którą wykonuje Gerbert, należy do repertuaru podstawowych testów neurologicznych. Jest jednak czym innym niż diadochokineza, inny test neurologiczny, polegający na szybkim wykonywaniu ruchów naprzemiennych, np. zginania i prostowania kończyny, lub jej odwracania i nawracania.
Czyżby doktor Lem trochę zapomniał, czego go we Lwowie i na UJocie uczyli?
Chyba, że to miał być taki lekarski insider joke miedzy Gerbertem a Steergardem: Gerbert pokazał nie tylko sprawność układu ruchowego, ale i umysłu, wykonując inny test, niż go poproszono.
Wydawnictwo Literackie 1987