Sugestie
15.1.2009
W komentarzach do tej notki proszę wpisywać rady i sugestie nie pasujące do poszczególnych notek o błędach. Np. jeśli ktoś czuje potrzebę zgłoszenia błędu do opisania, tu jest właściwe miejsce.
czyli gdzie Stanisław Lem się potknął
W komentarzach do tej notki proszę wpisywać rady i sugestie nie pasujące do poszczególnych notek o błędach. Np. jeśli ktoś czuje potrzebę zgłoszenia błędu do opisania, tu jest właściwe miejsce.
17.1.2009 at 21:50
No to chyba ja zainauguruję sugestie czytelników. Często coś mi nie gra, kiedy czytam, ale zwykle szybko o tym zapominam. Odświeżając sobie ostatnio „Pamiętnik…” znalazłem błąd/niebłąd, ale na pewno pewną nielogiczność.
Pamiętnik znaleziony w wannie, ostatni akapit rozdziału XII:
Otóż tak napisać może tylko ktoś, kto nie próbował przerwać w rękach tasmy magnetofonowej. Jest to co najmniej niełatwe nawet w przypadku taśmy z kasety, przerwać może jeszcze (choć mnie się nie udało, rozciągała się tylko i zamieniała w sznurek), ale o porwaniu na strzępy mowy nie ma. Tutaj mamy zaś taśmę ze szpuli, która jest przecież dużo grubsza.
17.1.2009 at 21:57
Dziękuję! Ja próbowałem kiedyś porwać taśmę video VHS i jest to straszna robota.
Teraz widzę, że jednej rzeczy nie przemyślałem: czy sugestie czytelników przeklejać do osobnych notek, czy pozostawiać tutaj. Chyba będę przeklejał, oczywiście z podkreśleniem autorstwa, bo zrobi się bałagan.
A z “Pamiętnika” mam jeszcze jedną rzecz w zanadrzu…
18.1.2009 at 0:18
Skoro są tagowane, to przeklejać, żeby można było szybko wyszukać.
21.1.2009 at 8:07
A np. taki kwiatek: “Niezwyciężony, krążownik drugiej klasy, największa jednostka, jaką dysponowała baza w konstelacji Liry, szedł fotonowym ciągiem przez skrajny kwadrant gwiazdozbioru”
21.1.2009 at 13:21
Ach, gwiazdozbiór. Oczywiście. Przed publikacją jako samodzielna notka rzecz wymaga jednak szerszych poszukiwań, bo mam wrażenie, że mogła się przydarzyć nie tylko w “Niezwyciężonym”. Oczywiście “Dzienniki gwiazdowe”, “Bajki robotów”, czy “Cyberiadę” wykluczam, bo tam byłby to składnik konwencji.
1.2.2009 at 23:49
Że się tak uczepię policzkowania Tichego przez te brzydkie feministki w “Pokoju na Ziemi”. Wydawałoby mi się, że osobie leworęcznej łatwiej i mocniej policzkować otwartą dłonią, czyli w prawy policzek. Podobnie zresztą, tylko odwrotnie, jak osobie praworęcznej. Ale mogę się mylić…
21.8.2010 at 11:10
Świetny blog! Chyba podeślę parę rzeczy, ale muszę się najpierw dokładniej tu rozejrzeć, czy już nie było. :-)
21.8.2010 at 11:23
Dobra, jeden już sprawdziłam, że na pewno nie ma:
Pirx podczas lotu testowego w symulatorze ma przez długi czas stan nieważkości. Tego się nijak nie da zrobić w symulatorze stojącym na Ziemi. Musieliby wrzucić kabinę do jakiegoś baaardzo głębokiego szybu, żeby spadała. Tylko co, gdyby już spadła? Również nagłe silne przeciążenia są w takim układzie problematyczne. Niby mogli potrząsać tą kabiną, ale to musiałyby być niezwykle krótkortwałe przeciążenia. Nie da się imitować długiego przeciążenia przy starcie rakiety.
Na końcu okazuje się, że kabiny obu rakiet stoją spokojnie w hangarze podpięte do jakichś kabli. W nieruchomej kabinie kosmonauta łatwo zorientowałby się, że lot nie jest prawdziwy.
Żeby to zorganizować tak, jak opisał Lem, to trzeba by mieć jakąś technologię sterowania grawitacją. “Ale wówczas kadeci nie byliby już do niczego potrzebni” – cytuję Pirxa (z pamięci).
22.8.2010 at 22:19
@anuszka
Racja z tą nieważkością! Jak będe miał czas, to napiszę notkę.
Dodam, że długotrwałe przeciążenie było nie tylko przy starcie, ale i kiedy Pirx starał się nie zderzyć z Księżycem – kilkadziesiąt sekund przeciążenia 5 g.
Choć czy tego nie dałoby się zrobić wirówką? Przeciążenia boczne związane ze startem wirówki oraz stosunkowo powolne narastanie przeciążenia pewnie zdradziły sztuczność, ale dać by się chyba dało.
Kilkadziesiąt sekund nieważkości da się zrobić w “Vomit Comet” – ale nie w czymś, co stoi na ziemi.
23.8.2010 at 2:07
Tak, teoretycznie mogliby podczas symulowanego lotu:
1. Wymontować kabinę z rakiety
2. Przetransportować ją do innego hangaru
3. Umieścić na stojącej tam wirówce
4. Włączyć wirówkę i imitować start rakiety
5. Wymontować kabinę z wirówki
6. Umieścić ją w samolocie
7. Wystartować i dolecieć na odpowiednią wysokość
8. Zrobić samolotem odpowiednią ewolucję, żeby uzyskać stan nieważkości
9. Wylądować
10. Znów umieścić kabinę w wirówce
…
Oczywiście jest to niedorzeczność, bo symulator na bieżąco reagował na sterowanie przez siedzącego w nim pilota.
Mogliby ewentualnie zrobić co innego: Rakieta realnie wystartowałaby z Ziemi, ale potem znalazłszy się na jakimś pustym, bezpiecznym odcinku orbity, dawałaby fałszywe wskazania przyrządów. Praca silników imitująca awarię mogłaby być zaprogramowana. To byłoby jak najbardziej do zrobienia. Ale Lem skiepścił sprawę, bo w najtrudniejszym momencie lotu, gdy trwały właśnie największe przeciążenia, nagle lot się urywa i okazuje się, że kabina stoi w hangarze na Ziemi.
Jeszcze jedna sprawa, to te muchy. Jak oni to zrobili? Rozumiem, że jakoś wyświetlali je w 3D, tak że do złudzenia przypominały prawdziwe.
Jednak dysponując taką technologią świat Lema musiałby używać też 3-wymiarowych wyświetlaczy w kabinach rakiet. A pamiętacie to? http://bledylema.wordpress.com/category/opowiesci-o-pilocie-pirxie/patrol/
Cała intryga opowiadania “Patrol” opiera się na źle działającym kineskopie. Myślę, że zakładając istnienie 3-wymiarowych wyświetlaczy, i oczywiście nie kineskopowych, można by wyjaśnić, jak Pirx mierzył odległość plamki dalmierzem. No bo teoretycznie mogłaby powstać w wyświetlaczu 3D taka awaria, że pokazywałby fałszywą plamkę na jakiejś odległości. Z tym że funkcja dalmierza byłaby w zasadzie już wbudowana w taki wyświetlacz, bo on żeby wyświetlić poprawnie obraz musi “wiedzieć” w jakiej odległości są obiekty.
24.8.2010 at 8:44
Może muchy były mikrorobotami?
24.8.2010 at 8:47
Może muchy były mikrorobotami?
W tym samym odcinku mowa jest o niemożliwości istnienia głośniczka dousznego, podpowiadającego kadetom. A tu nagle mikroskopijne roboty przypominające do złudzenia muchy? No nie wiem.
24.8.2010 at 9:03
Ja też nie wiem :-).
A o podpowiedziach było: “na kursie mówiono, że wkrótce pojawią się [...] bryki elektronowe, to jest mikromózgi wielkości pestek od wiśni, które będzie można nosić w uchu albo pod językiem, i które podpowiedzą zawsze i wszędzie”. Co sugeruje, że technologia była tuż, tuż.
To się zresztą fajnie kłóci z późniejszym “Patrolem”. Tu już prawie gotowe gadające mózgi wielkości pestek, tam Kalkulator podaje wyniki “mieląc w swoich okienkach cyferki i potrząsając nimi nerwowo” – mechaniczny wyświetlacz?
24.8.2010 at 9:05
Lem pisał poszczególne opowiadania o Pirxie w niechronologicznej kolejności, może to dlatego…
24.8.2010 at 15:34
http://forum.lem.pl/index.php?PHPSESSID=42a36b7671c3671aa371f725a2aa42c4&topic=563.0
Kolejna sugestia, znaleziona na forum lemologicznym. Tam będzie pewnie cała kopalnia sugestii.
24.8.2010 at 15:39
A, jeszcze pamiętam taki motyw z “Astronautów”, że przy przeciążeniu 6 czy 8 g bohater wciąż stał na nogach, tylko się trochę przytrzymał fotela.
Ale to była jedna z najstarszych książek Lema i mam wrażenie, że we wszystkich następnych on się wyśmiewał z własnych głupot, które tam licznie umieścił. Pirx czytał złe powieści SF, chyba też w “Opowieściach o pilocie Pirxie” były gdzieś wtrącone objaśnienia, jak przeciążenia działają na organizm, z których jasno wynikało, że w “Astronautach” popełniono kiks.
24.8.2010 at 20:57
Ach, “Astronauci”. Już ktoś tu w komciach wrzucał z tej książki kwiatki takie, że stanie przy 6 g to pikuś. Deklarowałem wtedy zajęcie się tą książką, ale ciągle jakoś nie starcza czasu ni weny. A sądzę, że dostarczyłaby materiału na mnóstwo notek.
25.1.2011 at 16:51
Cóż, mnie zawsze straszliwie drażni (i szczerze wątpię żeby było to zamierzone), jak Tichy ocenia długość kurdla na “z powodu wilgotności terenu – węzeł”. Do licha, milę morską, ale nie węzła, no…
25.1.2011 at 17:44
Przejście przez szczelinę Cassiniego. Oczywiście w chwili pisania “Rozprawy” Lem jeszcze nie mógł wiedzieć, że nie ma czegoś takiego jak szczelina Cassiniego, tak samo jak marsjańskich kanałów – http://pl.wikipedia.org/wiki/Przerwa_Cassiniego
15.3.2011 at 14:21
Coś jest nie tak z Fomalhaut w “Powrocie z Gwiazd”. Lot trwał 130 lat czasu ziemskiego i 10 lat czasu pokładowego.
Otóż gdyby ktoś leciał tak powoli, żeby do F. i z powrotem lecieć 130 lat, to nie uciułałby takiego skrócenia czasu to tylko 25 lat świetlnych.
Owszem, można polecieć tak prędko, że w 10 lat czasu pojazdu upłynie 130 lat na Ziemi, ale… zaleci się znacznie dalej niż do Fomalhaut.